Bliźniak (Gemini Man): recenzja filmu 3D+ 4K (120 FPS)

W kinach można obejrzeć najnowsze dzieło Anga Lee, znanego, m.in. z Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka z Willem Smithem w roli głównej – Bliźniak (Gemini Man). A nawet można powiedzieć, że w podwójnej (*czy aby na pewno?) roli, ale o tym za chwilę.

Do tego film Bliźniak (Gemini Man) nakręcono w technice HFR3D+, z wykorzystaniem 4K oraz w 120 klatkach na sekundę. Czy warto go obejrzeć?

Gemini Man / fot. Skydance

Opis filmu

Sprawdź aktualne ceny wszystkich filmów Blu-Ray

Henry Brogan jest jednym z najlepszych agentów rządowych, który eliminuje zagrożenie (terrorystów), dzięki swoim umiejętnościom. Jednak zabójca na zlecenie ma zamiar przejść na emeryturę. Po ostatniej misji, sprawy przybierają niezwykły obrót, a rząd planuje pozbyć się swojego najlepszego agenta.

Zobacz także | TOP10: najlepsze filmy 2020 kino

Powyższy opis może od razu kojarzyć się z wieloma innymi, świetnymi filmami o podobnym schemacie. Najlepszy agent rządowy odchodzi na emeryturę, a jako, że staje się niewygodny dla rządu, ten wydaje na niego wyrok śmierci. Jednak w przypadku filmu Lee, to dopiero początek.

Szybko bowiem okazuje się, że na głównego bohatera poluje jakby młodsza wersja Brogana. To nie żaden spoiler, bo w oficjalnym zwiastunie, który zdradza dość dużo, można poukładać sobie w głowie, o co tak naprawdę może chodzić w całym filmie.

Technologie wykorzystane w „Bliźniaku”

Gemini Man / fot. Skydance

Sprawdź aktualne ceny wszystkich seriali

Czy warto zobaczyć Bliźniaka? Film po premierze w USA zebrał wiele kiepskich opinii. Jednak fabuła, prowadzenie widza za rękę (wyjaśniając krok po kroku, by ten zbytnio nie musiał się wysilać) schodzi gdzieś na plan dalszy, bo produkcja została nakręcona w dość nowatorski sposób.

Zobacz także | Gdzie oglądać darmową telewizję internetową?

W oryginale obraz powstał w technologii 4K, 3D, z HDR i w 120 FPS. To ostatnie oznacza , że oferuje on większą ilość klatek, stąd nazwa High Frame Rate (HFR). Technologia 4K pozwala zobaczyć o wiele więcej, niż filmy w rozdzielczości Full HD. Obraz jest o wiele wyraźniejszy, a do tego dochodzi format HDR pozwalający uzyskać na ekranie o wiele lepszy kontrast. Jednak na tym nie koniec.

Film został przystosowany do odtwarzania w technologii HFR3D+ oraz w 120 klatkach. Standardowo filmy w kinach są wyświetlane w 24 klatkach. Zdarzały się produkcje, gdzie eksperymentowano z większą ilością klatek na sekundę (m.in. „Hobbita” wyświetlano z prędkością 48 klatek). Zamierzeniem autora było ukazanie tak, jak on widzi ten obraz. A więc uwydatniając każdy szczegół, by jakość obrazu tej produkcji była nieporównywalna. Niestety problemem są wciąż wymagania techniczne.

Zobacz także | TOP10: najlepsze filmy w Polsce wg Netflix

W Polsce żadne z kin nie wyświetliło tego obrazu z prędkością 120 klatek na sekundę. Mało tego, w Stanach Zjednoczonych tylko kilkanaście kin było przystosowanych do otworzenia kopii z filmem tak, jak chciałby tego reżyser. Po co więc film powstał? Czy polscy widzowie zobaczą „coś więcej”?

Przede wszystkim w Polsce film jest wyświetlany z większą prędkością – 60 klatek na sekundę. Oznacza to o wiele lepszy, wyraźniejszy obraz. Podczas seansu mamy dość czasu, by przyjrzeć się z bliska mimice twarzy głównych bohaterów, widząc najmniejsze nawet detale. Taka ostrość i lepszy kontrast daje coś jeszcze. W pewnych momentach można odnieść wrażenie, jakbyśmy oglądali film w technologii 3D. Tylko, że tutaj nie mamy założonych specjalnych okularów. Postacie są bardzo wyraźne i wydaje się, jakby były przed nami.

Gemini Man / fot. Skydance

Poza tym każda scena ukazująca kolejne miasto, w którym dzieje się dalsza akcja jest przedstawiona tak malowniczo, jakbyśmy oglądali obraz z telewizorów Samsung czy LG w trybie sklepowym z włączoną prezentacją od producenta. Robi to ogromne wrażenie i pomimo tego, że oglądamy obraz tylko w 60 klatkach, to i tak różnica pomiędzy nim, a innym filmem w 24 klatkach będzie kolosalna.

W tym momencie dochodzimy dopiero do połowy tego, co oferuje film w aspekcie technologicznym. Poza wspomnianymi technologiami mamy co jeszcze. Will Smith gra tutaj *podwójną postać. Jeśli nie wierzycie, zaczekajcie do napisów końcowych, gdzie zobaczycie, że Smith gra Brogana oraz Juniora. Jak to możliwe? Młodsza wersja została stworzona komputerowo (CGI). Było to możliwe, dzięki wykorzystaniu dwóch rzeczy. Nagrań ze Smithem sprzed dwudziestu paru lat oraz dzięki technice przechwytywania ruchu (Performance Capture).

Tę ostatnią stosuje się w filmach i grach komputerowych już od dawna. Świetnym przykładem jest Avatar Jamesa Camerona, gdzie stworzone komputerowo postacie były głównymi bohaterami widowiska, a nie aktorzy z krwi i kości. Polega ona na przechwytywaniu trójwymiarowych ruchów aktorów, które są zapisywane i dzięki temu stają się bazą wyjściową do kolejnej obróbki.

Zobacz najlepsze filmy i seriale Netflix 2019

Ang Lee stworzył z pewnością niesamowite widowisko, wykorzystując technologie, które w przyszłości mogą stać się standardem. Warto zobaczyć to na własne oczy. Niestety przeszkodą, by w pełni zobaczyć wizję autora jest brak w pełni wyposażonych sal kinowych, mogących wyświetlać tak zaawansowane technologicznie produkcje.

Jednak Will Smith zagrał świetnie spychając gdzieś na dalszy plan Mary Elizabeth Winstead, czy znakomitego Clive Owena (Plan doskonały, Bliżej). Nic dziwnego, skoro „wykonał” podwójną robotę.

To przede wszystkim aspekty wplatania nowych technologii w film pełnometrażowy przekonały mnie, żeby zobaczyć ten obraz.

Uwaga spoiler
 
 
*Ciekawym zabiegiem było włączenie w końcową scenę filmu trzeciej postaci, odtwarzanej także przez Willa Smitha. Kiedy już wydaje się, że główny bohater wraz ze swoim klonem spuszczą łomot czarnemu charakterowi, nagle pojawia się ktoś jeszcze. Bardziej zaawansowany technologicznie klon głównego bohatera, odporny na ból, niemal niezniszczalny.

Nawiązania do innych filmów

Gemini Man / fot. Skydance

Sprawdź aktualne ceny najlepszych kolekcji filmowych

 


W filmie znalazło się nawiązanie do kultowej sceny z filmu Ja Robot, gdzie tytułową rolę grał właśnie Will Smith, który sprzeciwiał się … Sztucznej Inteligencji. Zamiast tonącego dziecka, inteligentny robot uratował go (oceniając, że ma on większe szanse na przeżycie, niż dziecko). W „Gemini Man” Brogan zmaga się z koszmarem z przeszłości, kiedy tonąc, także omal nie zginął.

Końcowa scena rozgrywa się na ulicach obumarłego miasteczka, a potem w sklepie. Cała ta scenografia przypomina nieco mieścinę z pierwszej części Rambo, gdzie stoczony został finałowy pojedynek.

Film traktuje o wykorzystaniu klonów. Wcześniej mieliśmy do czynienia z wieloma podobnymi produkcjami, gdzie najbardziej zapadającą w pamięć była Wyspa Michaela Baya z Ewanem McGregorem w roli głównej. Tam ograny klonów zastępowały potem narządy ich „oryginałów” (bogaczy), którzy hodowali je, by na starość skorzystać z „części zapasowych”. W „Gemini Man” klon ma zastąpić „oryginał” w całości, ale podczas działań wojennych.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Confirm that you are not a bot - select a man with raised hand: