Last Updated on 18 stycznia, 2026 by jakitelewizorkupic.pl
Nowości kryminalne zawsze budzą duże zainteresowanie widzów, a gdy w grę wchodzi nazwisko Agathy Christie — oczekiwania rosną jeszcze bardziej. Nic więc dziwnego, że „Siedem zegarów Agathy Christie” po premierze 15 stycznia 2026 roku błyskawicznie wskoczyło na 1. miejsce TOP10 najpopularniejszych seriali Netflixa w Polsce.
Recenzja serialu, który jest hitem na Netflix

To trzyodcinkowa, elegancka adaptacja klasycznej powieści, która łączy klimat brytyjskiej prowincji z intrygą rodem z najlepszych detektywistycznych historii.
Seriale z zagadką kryminalną od lat należą do najchętniej oglądanych gatunków na platformach VOD — widzowie uwielbiają śledzić tropy, analizować poszlaki i próbować rozwiązać sprawę szybciej niż bohaterowie. „Siedem zegarów…” idealnie wpisuje się w tę modę: krótkie, zwarte, stylowe i pełne tajemnic, które odsłaniają się stopniowo, od pierwszej do ostatniej minuty.
O czym jest serial?
- Premiera w Polsce: 15 stycznia 2026, godz. 9:00 CET Kraj: Wielka Brytania
- Gatunki: thriller, dramat, tajemnica
Akcja rozpoczyna się w 1925 roku podczas wystawnego balu w wiejskiej rezydencji Lady Caterham (Helena Bonham Carter). Wśród gości pojawia się cała śmietanka towarzyska, pracownicy MSZ oraz młody Gerry Wade (Corey Mylchreest). To właśnie tam poznajemy główną bohaterkę — Bundle Brent (Mia McKenna‑Bruce), energiczną, dociekliwą arystokratkę, która nie ma w sobie nic z typowej damy epoki.
Następnego ranka Bundle znajduje Gerry’ego martwego w jego pokoju. Początkowo wygląda to na samobójstwo — na stoliku stoją tabletki nasenne, obok alkohol. Jednak coś się nie zgadza: na półce ustawiono siedem zegarów, których wcześniej tam nie było. Czy ktoś upozorował śmierć? A jeśli tak — dlaczego?
Bundle zaczyna własne śledztwo, a widz szybko orientuje się, że to nie będzie zwykła zagadka.
Czy warto zobaczyć? Naszym zdaniem — tak

Serial rozwija się powoli, wręcz klasycznie, co może zaskoczyć, gdy po pierwszym odcinku Netflix informuje, że do końca zostały tylko dwa epizody. Trudno było uwierzyć, że tak rozbudowaną intrygę da się zamknąć w zaledwie trzech godzinach — a jednak twórcom udało się to całkiem zgrabnie. Każdy odcinek trwa około 53 minut, a całość finalnie układa się w spójną, elegancką mini‑serię.
Na początku każdego odcinka widzimy krótkie sceny z 1920 roku. Nie wiadomo, kim są bohaterowie, co ich łączy ani jak te wydarzenia mają się do teraźniejszości. Dopiero z czasem zaczynamy rozumieć, że przeszłość jest kluczem do rozwiązania zagadki — i że nic w tej historii nie jest przypadkowe.
Bundle jak Sherlock Holmes
Bundle Brent łączy fakty z imponującą intuicją. Szybko odkrywa, że Gerry nie mógł popełnić samobójstwa — został zamordowany. Trop prowadzi ją aż do Scotland Yardu, gdzie poznaje tajemniczego nadinspektora Battle’a, granego przez Martina Freemana. W drugim odcinku sprawy zaczynają się klarować, ale nadal nie wiadomo, kto stoi za zbrodnią i dlaczego zegary odgrywają tak ważną rolę.
Co nam się podobało?
To klasyczny kryminał w najlepszym brytyjskim stylu — elegancki, klimatyczny i do końca trzymający w niepewności. Serial nie zdradza swoich sekretów zbyt szybko, a rozwiązanie zagadki jest satysfakcjonujące i logiczne. Świetnie wypada też obsada, zwłaszcza Mia McKenna‑Bruce i Martin Freeman.
Uwaga na napisy końcowe
Warto wspomnieć o jednej rzeczy: lepiej nie oglądać napisów końcowych po odcinku 1. W całym epizodzie zastanawiamy się, kim jest tajemniczy mężczyzna śledzący Bundle. To ma być niespodzianka na początek odcinka 2 — ale wprawne oko może wyłapać w napisach końcowych, że Martin Freeman gra… dokładnie tę postać. Szkoda psuć sobie zabawę.
Podsumowanie
„Siedem zegarów Agathy Christie” to udana, stylowa mini‑seria, która pokazuje, że klasyczne kryminały wciąż mają ogromną siłę przyciągania. Z niecierpliwością czekamy na kolejne adaptacje w podobnym klimacie — bo jeśli Netflix pójdzie tą drogą, widzowie będą mieli co oglądać.
Opracowanie własne
