Recenzja filmu „Łup” (Netflix, 2026): czy warto obejrzeć?

Last Updated on 17 stycznia, 2026 by jakitelewizorkupic.pl

Obejrzeliśmy najnowszy hit Netflixa. Film “Łup” z Mattem Damonem i Benem Affleckiem ma spory potencjał, by utrzymać się na miejscu pierwszym w zestawieniu TOP10 najlepszych filmów, które platforma aktualizuje każdego dnia. O czym jest nowy akcyjniak? Czy warto go obejrzeć?

Jedna z najgorętszych premier Netflixa w styczniu 2026 roku

Recenzja filmu „Łup”
Recenzja filmu „Łup” / fot. Netflix

„Łup” to bez wątpienia jedna z najgłośniejszych premier Netflixa na początku 2026 roku. Film zadebiutował 15 stycznia 2026 roku i już następnego dnia wylądował na 1. miejscu TOP10 najpopularniejszych filmów Netflixa w Polsce. Nic dziwnego — połączenie thrillera, kina akcji i dramatu, a do tego duet Matt Damon + Ben Affleck, działa jak magnes. To typowy „netflixowy hit”, który od razu przyciąga uwagę widzów szukających mocnego, intensywnego seansu.

Czy warto obejrzeć Tron: Ares na Disney+? [RECENZJA]

O czym jest „Łup”?

Akcja filmu zaczyna się od brutalnego zabójstwa kapitan policji z Miami. To właśnie jej ostatnia, przekazana tuż przed śmiercią informacja, staje się punktem wyjścia dla śledztwa prowadzonego przez porucznika Dane’a Dumarsa (Matt Damon). Dumars działa ramię w ramię ze swoim najbardziej zaufanym człowiekiem — sierżantem J.D. Byrne’em (Ben Affleck) — oraz resztą zespołu operacyjnego.

Trop prowadzi ich do opuszczonej kryjówki na obrzeżach Miami. W jej ścianach ukryto ponad 20 milionów dolarów. To odkrycie, które mogłoby być przełomem w sprawie, natychmiast zmienia dynamikę w grupie. Zaufanie zaczyna pękać, pojawia się paranoja, a każdy kolejny ruch może być zdradą.

W tle działa również Agent DEA Mateo „Matty” Nix (Kyle Chandler), który pojawia się w kluczowych momentach śledztwa i komplikuje sytuację jeszcze bardziej. Chandler jest tu świetnym uzupełnieniem obsady — wcześniej widzowie mogli go oglądać w innym hicie Netflixa, również w klimacie akcji – “Znowu w akcji”.

Film prowadzi widza przez serię podejrzeń, fałszywych tropów i napięć między bohaterami. Najważniejsze pytanie brzmi: czy Dumars zdoła rozwikłać zagadkę śmierci kapitan, zanim chciwość i strach rozbiją jego zespół od środka? A może to własnie on jest skorumpowany?

Czy warto zobaczyć? Naszym zdaniem — tak

Recenzja filmu „Łup” / fot. Netflix

Jeśli lubisz filmy, w których przez cały seans zastanawiasz się, kto jest dobry, kto zły, komu można ufać, a kto gra na dwa fronty, to „Łup” jest dokładnie tym, czego szukasz. To kino, które bawi się percepcją widza, podrzuca mylne tropy i zmusza do ciągłego analizowania zachowań bohaterów.

Główny motyw — schwytanie winnych zabójstwa policjantki — jest solidnym fundamentem, ale to napięcie między członkami zespołu sprawia, że film działa. Damon jako Dumars jest opanowany, metodyczny i zdeterminowany, a Affleck jako Byrne wnosi do historii niepokój, impulsywność i niejednoznaczność moralną.

4. Obsada robi robotę

To jeden z największych atutów filmu.

  • Matt Damon — znany z ról w „Jasonie Bourne’ie” czy „Marsjaninie” — wnosi do filmu ciężar i wiarygodność. Zwłaszcza jako ojciec, którego 10-letni syn zmarł na raka a żona odeszła.
  • Ben Affleck — świeżo po sukcesie „Księgowego 2” na Prime Video — ponownie pokazuje, że świetnie odnajduje się w rolach twardych, nieoczywistych gliniarzy.
  • Kyle Chandler — jako agent DEA — to aktor, którego widzowie kojarzą z wielu innych produkcji. Tutaj znów wypada bardzo solidnie.
  • Do tego Steven Yeun, Teyana Taylor, Scott Adkins i Sasha Calle — każdy z nich dokłada cegiełkę do budowania napięcia.

Podsumowanie: świetne kino akcji z klaustrofobicznym klimatem

  • Premiera w Polsce: 15 stycznia 2026, godz. 9:00 CET
  • Gatunki: thriller, kino akcji, dramat

„Łup” to intensywny thriller akcji, którego większość rozgrywa się w jednym miejscu — opuszczonym domu na przedmieściach. Ta klaustrofobiczna sceneria działa na korzyść filmu: potęguje napięcie, izoluje bohaterów i sprawia, że każdy konflikt wydaje się bardziej osobisty.

Grupa policjantów próbuje przetrwać, utrzymać kontrolę nad sytuacją i nie dać sobie odebrać znalezionych milionów, podczas gdy z zewnątrz nadciągają kolejni przeciwnicy. To kino, które trzyma w napięciu i daje dokładnie to, czego oczekujemy od netflixowego hitu akcji.

Kilka osobistych przemyśleń — bo nawet dobry film ma swoje wady

Recenzja filmu „Łup” / fot. Netflix

Jak każdy film, „Łup” nie jest pozbawiony niedociągnięć.

  • W jednej z końcowych scen kamizelki kuloodporne policjantów są tak małe, że zakrywają tylko górną część tułowia, zostawiając brzuch kompletnie odsłonięty — szczególnie widać to, gdy Affleck stoi przodem do kamery.
  • W scenie pościgu ślady po kulach na przedniej szybie pojawiają się i znikają między ujęciami — klasyczny błąd continuity.
  • Jest też moment, w którym dwóch uzbrojonych policjantów zakrada się do siebie od tyłu, co wygląda efektownie, ale kompletnie nie zgadza się z realnymi procedurami — takie podejście mogłoby skończyć się przypadkowym postrzeleniem.

To drobiazgi, ale dla uważnego widza będą zauważalne.

Opracowanie własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *